Otwiera się w nowej karcie

Nowy Jork i New Jersey to stany no-fault, ale różnią się w kluczowych punktach: w Nowym Jorku na pozew o obrażenia ciała są zwykle 3 lata, w New Jersey tylko 2. Inne są też progi pozwalające pozwać sprawcę oraz zakres świadczeń z własnej polisy.

Dla tysięcy Polaków z metropolii nowojorskiej granica stanów to codzienność: dom na Greenpoincie, robota w Newark, zakupy w Garden State Plaza, rodzina w Linden. Samochód przekracza rzekę Hudson kilka razy w tygodniu. Problem w tym, że wraz z wjazdem na most George’a Washingtona albo do Holland Tunnel zmienia się nie tylko opłata za przejazd — zmienia się całe prawo, które będzie rządzić ewentualnym wypadkiem.

W praktyce oznacza to, że dwie niemal identyczne stłuczki — jedna na Long Island, druga na New Jersey Turnpike — mogą zakończyć się zupełnie różnie: innym terminem na pozew, innymi świadczeniami z ubezpieczenia i inną odpowiedzią na pytanie, czy w ogóle można pozwać sprawcę za ból i cierpienie. Ten poradnik porządkuje najważniejsze różnice, bez wchodzenia w ubezpieczeniowy żargon głębiej, niż to konieczne.

Jak działa system no-fault po obu stronach rzeki Hudson?

Oba stany opierają się na ubezpieczeniu no-fault: po wypadku koszty leczenia i część utraconych zarobków pokrywa w pierwszej kolejności własna polisa (świadczenia PIP — personal injury protection), niezależnie od tego, kto zawinił. Cel jest praktyczny — poszkodowany ma szybko otrzymać pomoc, zamiast czekać na koniec sporu o winę. Zasady nowojorskiego systemu opisuje Department of Financial Services stanu Nowy Jork.

Różnice zaczynają się w szczegółach. W Nowym Jorku zakres podstawowych świadczeń no-fault określa ustawa jednolicie, a wniosek o świadczenia składa się w krótkim, liczonym w tygodniach terminie od wypadku. W New Jersey zakres świadczeń PIP zależy w dużej mierze od wariantu wykupionej polisy — kierowcy, często nieświadomie, wybierają przy zakupie ubezpieczenia opcje, które później decydują o ich prawach po wypadku.

Największa praktyczna różnica dotyczy prawa do pozwania sprawcy za ból i cierpienie. W Nowym Jorku wymaga to wykazania „poważnego urazu” (serious injury) w rozumieniu prawa ubezpieczeniowego — np. złamania czy trwałego ograniczenia funkcji. W New Jersey wielu kierowców ma w polisie tzw. limitation on lawsuit (verbal threshold), który podobnie zawęża możliwość pozwu do najpoważniejszych obrażeń — ale kto wykupił opcję „zero threshold”, może pozywać bez tego ograniczenia. Ten sam uraz może więc w jednym stanie otwierać drogę do sądu, a w drugim nie.

Co decyduje o wartości sprawy — i co różni się między stanami?

Elementy roszczenia są podobne: koszty leczenia ponad świadczenia no-fault, utracone zarobki, wpływ urazu na zdolność do pracy oraz cierpienie fizyczne i psychiczne. O wartości sprawy decydują dokumentacja medyczna, ciągłość leczenia, wiek i zawód poszkodowanego oraz to, jak uraz zmienia codzienne życie. Kwot nie da się rzetelnie prognozować bez analizy dokumentów — każda „kalkulacja z internetu” jest tyle warta, co horoskop.

Między stanami różni się natomiast otoczenie prawne roszczenia: progi pozwu opisane wyżej, zasady rozliczania współwiny (oba stany porównują stopień winy stron, ale robią to według innych reguł), a także praktyka sądów — sprawa w Brooklynie i sprawa w Hudson County to inne realia proceduralne. Dla poszkodowanego oznacza to jedno: strategię trzeba dobrać do stanu, w którym doszło do wypadku, a czasem również do miejsca zamieszkania stron i siedziby ubezpieczyciela.

Osobną pozycją bywa ubezpieczenie od kierowców nieubezpieczonych i niedoubezpieczonych (UM/UIM), obecne w polisach po obu stronach rzeki. To ono ratuje sprawy, w których sprawca miał minimalną polisę albo nie miał żadnej — a o jego istnieniu wielu kierowców dowiaduje się dopiero od prawnika, czytającego ich własne dokumenty ubezpieczeniowe po raz pierwszy od zakupu auta.

Koszty reprezentacji wyglądają w obu stanach podobnie: sprawy wypadkowe prowadzi się w modelu contingency fee, bez opłat z góry, z bezpłatną pierwszą konsultacją. Dzięki temu analiza polisy i dokumentów przed podjęciem decyzji nie wiąże się z żadnym ryzykiem finansowym.

Konsultacja po wypadku — po polsku, bez opłat: (347) 563-2605

Kiedy sprawa robi się „dwustanowa” — typowe scenariusze z metropolii

Scenariusz pierwszy: mieszkaniec Brooklynu z nowojorską polisą zostaje poszkodowany na autostradzie Garden State Parkway. Scenariusz drugi: pracownik z Passaic wraca z budowy na Staten Island i uczestniczy w kolizji na moście. Scenariusz trzeci: przewoźnik albo kierowca z aplikacji jeździ codziennie po obu stanach. W każdym z tych układów pytania „które prawo?”, „która polisa?” i „w którym sądzie?” mają różne odpowiedzi — a od nich zależą terminy i pieniądze.

Dochodzi jeszcze wątek pasażerów: osoba jadąca z kimś z rodziny czy znajomym po drugiej stronie rzeki podlega tym samym regułom miejsca zdarzenia, choć nie wybierała ani trasy, ani polisy. Roszczenia pasażerów bywają przy tym prostsze dowodowo — pasażer rzadko ponosi jakąkolwiek winę za kolizję — o ile zostaną zgłoszone we właściwym stanie i terminie.

Najpoważniejszą pułapką jest przedawnienie. W Nowym Jorku na pozew o obrażenia ciała są co do zasady 3 lata od wypadku, w New Jersey — 2 lata. Kto myśli „nowojorskimi” terminami o wypadku, który zdarzył się w NJ, może stracić roszczenie na długo przed tym, zanim w ogóle porozmawia z prawnikiem. Terminy dla różnych typów spraw zebraliśmy w osobnym poradniku o przedawnieniu roszczeń w Nowym Jorku i New Jersey.

Dochodzi do tego kwestia poszkodowanych niezmotoryzowanych. Pieszy lub rowerzysta potrącony przez samochód również korzysta ze świadczeń no-fault — na innych zasadach niż kierowca — o czym piszemy szerzej w poradniku o prawach potrąconego pieszego w Nowym Jorku. W rodzinach, gdzie jedni jeżdżą, a inni chodzą i dojeżdżają metrem, znajomość obu perspektyw naprawdę się przydaje.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze adwokata do sprawy wypadkowej

  1. Uprawnienia w obu stanach lub sprawdzona współpraca transgraniczna — sprawa „za rzeką” nie powinna oznaczać szukania nowej kancelarii od zera. Prawnik działający w NY i NJ od początku pokieruje sprawę we właściwy tor.
  2. Analiza polisy przed pierwszą rozmową z ubezpieczycielem — zakres PIP, progi pozwu i opcje dodatkowe (jak ubezpieczenie od nieubezpieczonych kierowców) przesądzają o strategii. Dobry adwokat czyta polisę, zanim doradzi cokolwiek.
  3. Doświadczenie procesowe, nie tylko ugodowe — ubezpieczyciele inaczej wyceniają sprawy kancelarii, które realnie chodzą do sądu. Gotowość do procesu podnosi wartość negocjacji.
  4. Dyscyplina terminów — od zgłoszenia no-fault po przedawnienie: sprawy wypadkowe to kalendarz pełen dat, których nie da się przywrócić. Kancelaria powinna pilnować ich systemowo, nie „z pamięci”.
  5. Obsługa w Państwa języku — opis bólu, ograniczeń i przebiegu leczenia musi być precyzyjny, bo trafia do dokumentacji sprawy. Rozmowa po polsku z prowadzącym sprawę eliminuje kosztowne niedomówienia.

Jodré Brenecki, LLP prowadzi sprawy wypadkowe po obu stronach Hudsonu — pełny profil kancelarii i opinie klientów na PolishPages.

Błędy popełniane w pierwszym tygodniu po wypadku

Pierwszy: brak raportu policyjnego przy „drobnej” kolizji, po której ból pojawia się dopiero nazajutrz. Drugi: rozmowa z ubezpieczycielem sprawcy i podpisywanie upoważnień do pełnej dokumentacji medycznej „na wszelki wypadek” — te dokumenty służą obniżeniu wypłaty. Trzeci: przerwy w leczeniu, które druga strona zawsze interpretuje jako dowód, że „nic się nie stało”.

Czwarty błąd jest typowo dwustanowy: założenie, że skoro polisa i mechanik są w Nowym Jorku, to wypadek z New Jersey „załatwi się po nowojorsku”. Nie załatwi się — i im później trafi do prawnika, tym mniej opcji pozostanie na stole.

Jest wreszcie błąd zaniechania: niezbieranie własnej dokumentacji. Zdjęcia pojazdów i miejsca zdarzenia, dane świadków, notatka o warunkach na drodze — to materiał, którego po tygodniu nie odtworzy nikt. W sprawach dwustanowych, gdzie dojazd na oględziny bywa utrudniony, telefon poszkodowanego często zawiera najcenniejsze dowody całej sprawy.

Różnice między NY a NJ nie są ciekawostką dla prawników — to realne pieniądze i realne terminy dla każdego, kto codziennie przekracza rzekę. Po wypadku najbezpieczniej przyjąć jedną zasadę: najpierw ustalić, jakie prawo rządzi sprawą, a dopiero potem podejmować jakiekolwiek decyzje wobec ubezpieczycieli.

Prosimy porozmawiać z ekspertem o swojej sprawie — zadzwoń: (347) 563-2605

Każda sytuacja jest inna — niniejszy poradnik ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Attorney Advertising. W indywidualnej sprawie prosimy skonsultować się z licencjonowanym prawnikiem.

Artykuł sponsorowany

Więcej od tego autora

Nicole Brenecki, Esq. - Jodre Brenecki, LLC

Brooklyn, NY

  • Zweryfikowany
  • Us
    EN
  • Pl
    PL
  • Es
    ES
  • De
    DE