Po upadku w sklepie lub budynku w Nowym Jorku o wyniku sprawy decydują dowody z pierwszych godzin: zgłoszenie zdarzenia obsłudze, zdjęcia miejsca, dane świadków i zabezpieczenie nagrań z monitoringu. Poszkodowany musi wykazać, że właściciel wiedział lub powinien był wiedzieć o zagrożeniu i go nie usunął.
Mokra podłoga przy lodówkach bez żółtego stojaka ostrzegawczego. Wyszczerbiony stopień na klatce schodowej, o którym lokatorzy mówili administracji od miesięcy. Oblodzona rampa przy wejściu do marketu. Upadki w takich miejscach bywają zbywane wzruszeniem ramion — „trzeba było patrzeć pod nogi” — a przecież potrafią skończyć się złamaniem nadgarstka, urazem kolana albo operacją biodra i miesiącami bez pracy.
Prawo nowojorskie nie przerzuca całej odpowiedzialności na poszkodowanego. Właściciel nieruchomości — sklepu, kamienicy, restauracji — ma obowiązek utrzymywać ją w rozsądnie bezpiecznym stanie. Kłopot w tym, że sama krzywda nie wygrywa sprawy: wygrywają ją dowody. Ten poradnik pokazuje, co dokładnie trzeba udowodnić i jak nie stracić materiału dowodowego, który znika najszybciej.
Co trzeba udowodnić, żeby właściciel odpowiadał?
Sercem każdej sprawy tego typu jest tzw. notice, czyli wiedza właściciela o zagrożeniu. Są dwie drogi. Pierwsza: właściciel wiedział o problemie (actual notice) — bo zgłaszali go klienci, lokatorzy albo sam personel, bo istnieją wcześniejsze skargi czy zgłoszenia. Druga: właściciel powinien był wiedzieć (constructive notice) — bo zagrożenie istniało na tyle długo i było na tyle widoczne, że przy rozsądnej dbałości zostałoby wykryte i usunięte. Kałuża, która pojawiła się sekundy przed upadkiem, to inna sprawa niż ciek z lodówki znaczony brudnymi śladami wózków.
Drugi filar to związek między zaniedbaniem a urazem: upadek musi wynikać z konkretnego, dającego się wskazać zagrożenia — nie z „ogólnej śliskości świata”. Dlatego tak ważne jest udokumentowanie przyczyny: czego dotyczyła podeszwa, co widać na podłodze, jak wyglądał stopień. Sprawy przegrywa się najczęściej nie dlatego, że zagrożenia nie było, tylko dlatego, że nikt go w porę nie sfotografował.
Trzeci element: rozmiar szkody. Dokumentacja medyczna od pierwszego dnia, ciągłość leczenia, opinie specjalistów — to one przekładają uraz na język roszczenia. Nowy Jork stosuje przy tym zasadę czystej winy porównawczej: nawet jeśli poszkodowany częściowo przyczynił się do upadku, roszczenie nie przepada, a jedynie ulega proporcjonalnemu zmniejszeniu. Termin na pozew w sprawach o obrażenia ciała wyznacza co do zasady trzyletni okres z CPLR §214.
Po stronie pozwanych może przy tym stać więcej niż jeden podmiot. W markecie odpowiedzialność dzielą nieraz najemca lokalu, właściciel budynku i zewnętrzna firma sprzątająca; na klatce schodowej — właściciel kamienicy i zarządca. Ustalenie właściwych podmiotów oraz ich ubezpieczycieli to standardowy pierwszy etap sprawy — i kolejny powód, dla którego nie prowadzi się jej „samemu z panią z biura obsługi”.
Ile jest warta taka sprawa i co wpływa na jej koszt?
Wartość roszczenia budują te same elementy co w innych sprawach o obrażenia ciała: koszty leczenia i rehabilitacji, utracone zarobki, trwałość urazu oraz cierpienie. W upadkach szczególne znaczenie ma wiek i aktywność poszkodowanego — złamanie u pracownika fizycznego, który przez pół roku nie wejdzie na drabinę, ma inne konsekwencje finansowe niż to samo złamanie u osoby pracującej zdalnie. Kwot nie sposób uczciwie podawać z góry; rzetelna wycena wymaga dokumentów, nie kalkulatora.
Na „koszt” sprawy patrzeć trzeba z dwóch stron. Po stronie poszkodowanego: sprawy prowadzone są w modelu contingency fee — bez opłat z góry, honorarium wyłącznie od wygranej, konsultacja bezpłatna. Po stronie przeciwnej stoi za to niemal zawsze ubezpieczyciel nieruchomości z własnymi prawnikami i procedurami. To nie jest spór z „panią z kasy” — to spór z zawodowcami, którzy oceniają setki takich roszczeń rocznie.
Właśnie dlatego wczesne wsparcie prawne bywa decydujące: pismo o zabezpieczenie nagrań, żądanie raportu z incydentu i dokumentacji sprzątania potrafią zmienić układ sił, zanim sprawa w ogóle nabierze biegu.
Bezpłatna konsultacja po upadku — po polsku: (347) 563-2605
Nowojorska specyfika: monitoring, raporty i znikające dowody
W sklepach i budynkach Nowego Jorku kamery są wszędzie — i to one bywają najlepszym świadkiem. Haczyk polega na tym, że systemy monitoringu nadpisują nagrania cyklicznie, często po krótkim czasie. Nagranie, które dziś pokazuje kałużę stojącą od godziny, za kilka tygodni może już nie istnieć. Dlatego jednym z pierwszych kroków kancelarii jest formalne wezwanie właściciela do zachowania nagrań i dokumentów (tzw. spoliation letter) — po takim piśmie ich „zniknięcie” obciąża właściciela.
Drugi nowojorski standard to raport z incydentu. Duże sieci handlowe mają procedury: obsługa spisuje zdarzenie, czasem prosi poszkodowanego o podpis. Zgłoszenie upadku obsłudze jest ważne — tworzy ślad — ale podpisywanie oświadczeń o treści, której nie rozumiemy, już nie. Zwłaszcza formułek w rodzaju „nie mam roszczeń” czy „nic mi nie jest”.
Zimą dochodzi do tego śnieg i lód, latem — klimatyzatory kapiące na schody i chodniki oraz mokre posadzki przy wejściach. Sezonowość zagrożeń ma znaczenie dowodowe: przepisy i praktyka określają, ile czasu właściciel ma na uprzątnięcie opadów, a powtarzalne, znane mu zagrożenie trudniej zbyć „zaskoczeniem”.
W kamienicach i mniejszych budynkach na Greenpoincie czy Ridgewood rolę dowodów przejmują z kolei historie zgłoszeń do zarządcy, korespondencja lokatorów i zdjęcia usterki sprzed wypadku. A jeśli do upadku doszło w pracy — na przykład na zapleczu, w magazynie albo na budowie — w grę wchodzą dodatkowe, odrębne roszczenia, które opisujemy w poradniku o wypadkach na budowie. Niezależnie od miejsca zdarzenia kluczowe są też terminy — zestawione w poradniku o przedawnieniu w NY i NJ, bo przy budynkach miejskich bywają drastycznie krótkie.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze adwokata do sprawy o upadek
- Szybkość zabezpieczania dowodów — kancelaria powinna wysłać wezwanie do zachowania nagrań w pierwszych dniach, nie tygodniach. Proszę wprost zapytać, kiedy takie pismo wyjdzie.
- Doświadczenie w sprawach premises liability — spory o notice i dokumentację sprzątania to specyficzna materia dowodowa, inna niż wypadki drogowe. Liczy się praktyka w sprawach przeciwko sieciom handlowym i zarządcom budynków.
- Gotowość do procesu — ubezpieczyciele nieruchomości słyną z niskich pierwszych propozycji. Realna gotowość kancelarii do wejścia na salę sądową zmienia ton negocjacji.
- Uczciwa ocena współwiny — dobry adwokat powie wprost, jak sąd może ocenić Państwa uwagę i obuwie, i jak to wpływa na sprawę, zamiast obiecywać gruszki na wierzbie.
- Kontakt po polsku z osobą prowadzącą sprawę — opis okoliczności upadku musi być spójny od pierwszej rozmowy do zeznań. Każde „zgubione w tłumaczeniu” słowo działa na korzyść drugiej strony.
Jodré Brenecki, LLP z Williamsburga prowadzi sprawy o upadki według tych zasad — sprawdź ofertę kancelarii i opinie klientów na PolishPages.
Czego nie robić po upadku — krótka lista grzechów głównych
Nie odchodzić bez zgłoszenia. Poszkodowani ze wstydu wstają, otrzepują się i wychodzą — a po tygodniu, gdy kolano puchnie, nie ma ani raportu, ani świadków, ani nagrania. Nie tłumaczyć się na miejscu („może się zagapiłem”) — takie słowa trafiają do raportów i wracają w sprawie. Nie wyrzucać obuwia i ubrania z dnia zdarzenia; bywają dowodem.
Nie przyjmować też na miejscu „rekompensat” w rodzaju bonu na zakupy czy zwrotu za koszyk — w zamian za podpis na oświadczeniu. Taki dokument, podsunięty w szoku i bólu, bywa później przedstawiany jako zamknięcie wszelkich roszczeń. Uprzejma odmowa i zabranie kopii raportu z incydentu chronią znacznie lepiej.
I nie zwlekać z lekarzem. Przerwa między upadkiem a pierwszą wizytą to ulubiony argument ubezpieczycieli — każdy tydzień zwłoki będzie przedstawiany jako dowód, że uraz wziął się skądinąd. Dokumentacja medyczna z pierwszych dni jest nie do zastąpienia.
Upadek to sprawa, którą wygrywa się w pierwszych godzinach, a przegrywa w milczeniu. Kto zgłosi zdarzenie, sfotografuje przyczynę i zadba o szybkie zabezpieczenie nagrań, ten rozmawia z ubezpieczycielem z zupełnie innej pozycji.
Prosimy sprawdzić, czy Państwa zdarzenie kwalifikuje się do roszczenia: (347) 563-2605
Każda sytuacja jest inna — niniejszy poradnik ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Attorney Advertising. W indywidualnej sprawie prosimy skonsultować się z licencjonowanym prawnikiem.




